środa, 13 listopada 2013

247. Peeling Joanna Fruit Fantasy - brazylijska mandarynka


Ostatnio pokazywałam Wam moje zakupy. Znalazł się wśród nich ten peeling. Kilka osób było ciekawych, więc dość szybko uporałam się z recenzją ;) Zapraszam :)



Opis producenta:

Skład:

Cena: ok. 8-9zł
Dostępność: Hebe i zapewne inne drogerie :)

MOJA OPINIA
Zapach: Nie wiem czemu, ale w drogerii wydawał mi się bardziej realnym... Pachnie jak pomarańczowa oranżada w proszku :P Nie jest to brzydki zapach, ale spodziewałam się czegoś lepszego :)



Konsystencja:
Taka nie do końca zastygnięta galaretka :) Kolor pomarańczowy, a w niej zatopione drobinki. Są faktycznie grube, ale jakieś takie rozproszone, mimo to zdają egzamin :)

Opakowanie:
Świetne rozwiązanie, bo tubka od razu nam stoi na głowie, więc przez cały czas nie martwimy się o to, że kosmetyk nam się zmarnuje. Tubka w miarę miękka i łatwo się peeling z niej wydobywa. Zamknięcie na klik, też większych trudności z nim nie miałam ;)


Działanie:
Peeling owszem, gruboziarnisty, ale tak jak mówiłam, te drobinki są rzadko rozmieszczone i jest ich dość mało. Poprzednia Farmona zdzierała mocniej, ale tamten potrafił nawet podrażnić. Ten wydaje mi się, że jest idealnym ;) Ponieważ zdziera martwy naskórek, ale nie ma szans, żeby nam podrażnił skórę ;) 

OCENA
Dobry peeling w nawet nie tak bardzo wygórowanej cenie. Dobrze sobie radzi z martwym naskórkiem jednocześnie nie podrażniając skóry :) 4+/5 

EDIT: Nie wiem jak to się stało, ale byłam pewna, że to zapach brazylijskiej pomarańczy, a to mandarynka. Dzięki robaczeeek :*

20 komentarzy:

  1. Brazylijskiej pomarańczki to ja jeszcze nie miałam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze nie miałam a ciekawie się zapowiada, muszę wypróbować przy okazji. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Musze go wypróbowac skoro pachnie jak orężadka w proszku :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej hej a to mandarynka :) Ale ja gdzieś mam tylko inną wersje zapachową takowego peelingu - póki co zużywam starocie których mi się nazbierało od groma ale bardzo lubię peelingi z tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Aaa to i tak nie przebije tego peelingu z wersją z papayą w okrągłym pojemniczku ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wypróbowałabym go z chęcią, uwielbiam kosmetyki o cytrusowych zapachach :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. lubię te peelingi ;)
    akurat ten można zgarnąć u mnie w rozdaniu ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam truskaweczkę w szafie ale jeszcze nie używaną, też jestem ciekawa jak zapachnie już w użyciu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Już mi się podoba konsystencja ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. ooo nie miałam ale sama nazwa kusi i jak spotkam będzie mój ♥

    OdpowiedzUsuń
  11. Chętnie bym wypróbowała taki peeling. Z Joanny jeszcze żadnego nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Hej !
    Masz bardzo ciekawy blog. Chciałam Cie zaprosić na mój blog. Jeśli tylko chcesz możemy dodać się do obserwowanych. Pozdrawiam http://jusinx.blogspot.com.

    OdpowiedzUsuń
  13. Z Joanny mam peeling myjący - czarną porzeczkę :D Obkupiłam się w Tutti Frutti ale może jak wykończę to poszukam czegoś z Joanny :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Boże mam już chyba z 10 scrubów do ciała albo i więcej a jak zobaczyłam tą mandarynkę to aż mi się oczy zaświeciły :(:( buuu...
    WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO :*:*

    OdpowiedzUsuń
  15. Sezon na mandarynki uważam za rozpoczęty:D Narobiłaś mi apetytu tą notką:) Głównie na mandarynki, ale na scrub też, chociaż na niego patrzę już od dawna i nie mogę się zdecydować:P

    OdpowiedzUsuń
  16. Kiedys chciałam go kipić, ale jakoś się nie zdecydowałam.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy komentarz!
Jeśli zostawiłaś u mnie komentarz to zapewne w niedługim czasie Cię odwiedzę :)
Pozdrawiam i zapraszam do mnie ponownie! :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...